Głośna zbrodnia, która nigdy nie doczekała się sprawiedliwości. Fascynujące studium działania państwa totalitarnego. „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”, Cezary Łazarewicz, Wyd. Czarne. Reportaż, który czyta się jak kryminał.

Cezary Łazarewicz odsłania kulisy jednej z najgłośniejszych zbrodni lat 80. PRL-u: sprawy śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka, która wywołała falę protestów przeciw brutalności milicji i manipulacjom aparatu władzy, a która nawet w III RP nie znalazła sprawiedliwego finału.

Śledztwo reporterskie prowadzone z benedyktyńską wytrwałością przeprowadza autora przez 83 tomy akt sądowych, odtajnione raporty bezpieki, niezliczone dokumenty, notatki, artykuły prasowe i zdjęcia. Cezary Łazarewicz jest reporterem drobiazgowym i skrupulatnym: gromadzi materiały, sprawdza ich wiarygodność, dociera do świadków wydarzeń, aby później opisać historię pobicia Przemyka precyzyjnie, klarownie, wyraziście, bez zbędnych słów. Siła rażenia tej książki nie wynika bowiem z języka – ten jest powściągliwy i rzeczowy. Zbrodnia sprzed lat ukazuje mechanizmy państwa totalitarnego, które bezpardonowo rozgrywa swoje interesy: cynicznie operuje mediami i podporządkowanym wymiarem sprawiedliwości, szykanuje ofiary, manipuluje świadkami. „Żeby nie było śladów” to rzetelny, wielopoziomowy reportaż historyczny, który świetnie się czyta. Książka zdobyła m.in. nagrodę im. Oskara Haleckiego, nagrodę Mediatory oraz rozliczne nominacje, w tym do Nagrody Nike 2017. Znalazła się także w finale VIII edycji Nagrody Kapuścińskiego.

Cezary Łazarewicz ze zdekompletowanych źródeł pieczołowicie składa rozsypane elementy historii i rozplątuje kolejne wątki: odtwarza przebieg tragicznych wydarzeń, obnaża działania machiny propagandowej i  funkcjonowanie wykolejonego systemu sprawiedliwości, przybliża tok rozumowania decydentów. Oddaje złożoną rzeczywistość i atmosferę tamtych dni: strach, dławiącą bezsilność, bunt wobec niesprawiedliwości, duchotę życia w państwie policyjnym.  Reporter krok po kroku prowadzi czytelnika przez kolejne etapy śledztwa, pokazując cynizm i wyrachowanie ówczesnych władz, ale także imponującą nieugiętość niektórych bohaterów. Akord finalny to opis starań, aby sprawiedliwości stało się zadość już w wolnej Polsce. Bezowocnych.

Książka Łazarewicza ściska za gardło. Nie tylko dlatego, że pozwala poczuć atmosferę życia w państwie represyjnym, w którym dla potrzeb władzy łamie się kręgosłupy i życiorysy, w którym codziennością jest nieufność, inwigilacja, szkalowanie przeciwników; w którym władza stoi ponad prawem.  Nie dlatego także, że skala działań jest porażająca, że oczy otwierają się ze zdumienia, jak wielka machina została wprowadzona w ruch, by ukryć prawdziwy przebieg zdarzeń i nagiąć rzeczywistość do wersji wygodnej dla partii rządzącej. Ludzi zaangażowanych do uprawdopodobnienia absurdalnej historii, do manipulacji świadkami i opinią publiczną było tak wielu, że postawa zwykłej uczciwości wymagała iście niezłomnej siły charakteru. Ta uniwersalna opowieść o niezgodzie na zawłaszczanie prawdy  dla potrzeb  interesów grup rządzących, o buncie wobec bezkarności i jednostkach łamanych (choć nie zwyciężonych!) przez system, jest przerażająca właśnie ze względu na swoją ponadczasowość  i ponadpartyjność. Historia wszak nie stoi w miejscu.

Łazarewicz zostawia czytelnika z poczuciem gorzkiej niesprawiedliwości, ale także z czymś więcej. Reporter swoją pracą udowadnia, że rękopisy nie płoną. We wstępie opisuje moment, w którym natknął się na list otwarty Barbary Sawickiej:  „Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce cynicznymi manipulacjami, które będą kiedyś książkowym przykładem niesprawiedliwości.

Nie przypuszczam, żeby nastąpiło to prędko. Będzie to w takich czasach, kiedy systematyczne bezczeszczenie grobu mojego świętej pamięci syna Grzegorza będzie już tylko haniebnym znakiem dzisiejszej rzeczywistości.” Reporter mówi: „Poczułem, że te słowa skierowane są do mnie.” („Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”, wyd. Czarne, str. 9).

Więcej o książce (recenzja, fragmenty, felieton filmowy) znajdziecie tutaj i tutaj.

Tutaj znajdziecie krótki opis, recenzję i fragmenty książki, a tu felieton filmowy z wypowiedzią autora i jurorki Nagrody Kapuścińskiego Elżbiety Sawickiej.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: